listopada
18
Historyk

Historyk to taki pan z wąsami na zębach, białą głową i nosi zawsze ze sobą stare książki. Stare dlatego żeby, było widać, że jest historykiem. Bo co to za histryk który ma nowe książki, oni zawsze kupują je w antykwariatach , z rzadka na alegro to jest moja wiza, a upraszczajac ją. No i dalej jest problem. Kontemplując zdobywam się na odwagę i mówię jej całą. Prawdę – niestety ona ją znała już wcześniej wyczekała moment i jak grom z jasnego nieba. Udarzyła we mnie świadomość. To jest kolejna strona której troeść pojawiła się także pod innym adresem. Skutek jaest taki, że muszę teraz pisać coś co zastąpi starą treść nową, abym mógł sobie dodać.. lalala. Tego nie wypowiem bo kto coś to to będzie tak jak nie chcę zeby było. Rozumiecie mnie mam nadzieje podobnie jak autor. Tak posłuchajcie bo Autor to… Autor, co jest zrozumiałe, jest przekonany, że przedstawiona praca nie zawiera błędów choć rownoczesnie ma poczucie tego, że niektóre probkemy nie są wyjasnione do końca.

listopada
18
Fakty

Wobec takiej sytuacji relacje, dotyczące poszczególnych faz opisywanego wydarzenia trzeba mnozyc doszukujac sie coraz wiekszej liczby swiadków. Wreszcie zestaw mozliwych do osiagniecia zrodel wyczerpie sie, względnie przy wykorzystaniu metody porownawczej badajacy uznaje dane zagadnienie za dostatecznie potwierdzone zebranymi informacjami. Rzecz oczywista ze opierajac warsztat pracy na takich jedynie dostepnych metodach. wiekszymi mozliwosciami dysponuje badacz, ktory był swiadkiem opisywanych czasow, uczestnikiem wydarzen pokrewnych opisywanym faktom, ktory niejako podskórnie czuje co bylo mozliwe a  co nie jest prawdopodobne. Sprawa wymagajacom najwiecej utrzciwosci i duzej dyscypliny wewnetrznej jest weryfikacja informacji ze zrodel zebranch, ktore ze zdarzen mozna uznac za wyjasnione a krorych wyjasnic jednoczesnie nie mozna. Ta faza pracy przesadza o jej wartosci i rzetelnosci

listopada
18
Nauczyciel

Nauczycielem w naszej szkole byl bardzo lubiany i szanowany a przedewszystkim doswiadczony pedagog. Nikogo nigdy bez powpdu nie karal ani nie krzyczal a nawet nie podnosil glosu. Uczniowe z wdziecznosci okazywali mu szacunek i starali sie byc w miare posluszni. Jego tata byl popem i uczyl nas religii. Po zakonczeniu roku szkolnego okazalo sie ze wszystkim udalo sie dostac do nastepnej klasy, a konkretnie prawie wsystkim, prawie bo zostal muj najlepszy kolega ktory mimo wielu godzin mojego siedzenia z nim nie zdal religii, Na nieszczescie dostac sie do nastepnej klasy nie udalo sie takze mojej siostrze na co mama powiedziala ze najwyrazniej nie jest stworzona do nauki i powinna czym predzej zabrac sie za prace, co doprowadzilo siostre do rzewnego placzu i tlumaczen ze opuscila duzo zajec kiedy zajmowala sie mojm juz niezyjacym bratem. W tej rozmowie zabralem strone siostry i udalo nam sie
wyprosic u Matki jeszcze jedna szanse.

listopada
18
Wspolna ławka

Po zrobieniu rekonesansu wsrod uczniow zaczelo sie rozsadzanie, na pierwszy rzut poszedł podzial damsko-meski czyli dziewczynki po prawej a chlopcy po lewej. Mnie oczywiscie najbardziej zalezalo zeby zajac miejsce w jednej lawce z kumplem z podworka ale szanowny nauczyciel stwierdzil ze jest to zdecydowanie niemozliwe z uwagi na fakt, iz on (moj kolega) nie umie ani jednej literki a w dodatku jest misternej postury wynik byl taki ze ja siedzialem w ostatniej lawce a on w pierwszej. Juz po pierwszych zajeciach obiecal mi nauczyc sie szybko alfabetu zeby moc siedziec razem ze mna, ale nigdy nie spelnil swojej obietnicy a wrecz przeciwnie uczyl sie bardzo slabo i musial czesto grzac lawke po zajeciach. Czesto zdazalo mu sie przychodzic nieprzygotowanym co zagwarantowalo mu stale miejsce w ogonie klasowym. Nie robil sobie z tego jednak nic, wogole sie tym nie przejmował nie mial wyrzutow do nauczycieli poprostu taki byl.

listopada
18
Szkola

W amoku pracy nawet nie zauwazylem jak minelo lato i rozpoczela sie jesien, byla to chyba jedna z najwazniejszych jesieni mojego zycia, a to z powodu szkolyNo nie przecież za moment zwarujuję. Drodzy czytelnicy niniejszego bloga, pragę poinformaować, że już w najbliższą niedzielę odbędzie się… Po prostu będzie i nie będę mógł przyjchać bo miasto będzie zamknięte, dlatego postanowiłem chyba nie wyjeżdzać bo tak może będzie lepiej. Ale nie sposób wykluczyć, że jestemw w błędzie ,ale czymże byłoby  życie bez nadziei, moim skromnym zdaniem wsztsto będzie spoko. A jak już mówiłem nie wyjeżdzam bo nie mam sensu. Zeby mozna  bylo nas rozroznic mowiona nam ksywkami powstalymi od imion naszych mam. Z dugiej jednak strony ma to trochę sensu bo wiesz, posiedze na chacie odpocznę od zgiełku tego smutnego miasta. Pogram an gitarce, pogram na kompie poczytam może coś i tak mi weekens zleci. Zobaczymy – Kyba musisz być silny, chłopaki nei płaczą. Szkola do ktorej uczeszczalismy byla szkola parafialna o miescila sie jakies poltora kilomentra od wioski bylo to takie swoiste centrum edukacji poniewaz uczyli sie tam ludzie z czterech okolicznych miejscowosci. Niektore dzieci dosraly od rodzicow plecaki czym sie szczycily, nam z powodu ogolnie rozumianej biedy dostalo sie po pluciennej torbie, za co zreszta sie na rodzicow obrazilem

listopada
18
Sianokosy

Kiedy mialem osiem lat ojciec adecydowal ze jestem juz wystarczajaco duzy aby rozpoczaac prace i pomoc rodzinie w utrzymaniu, na pierwszy ogien poszly zniwa. Praca przy zniwach bardzo mi sie podobala jako ze byl to pierwszy rok kiedy jechalem na sianokosy nie jako zabawka czy dziecko ktorego trzebabylo pilnowac tylko jako pelnowartosciowy pracownik  czyli konkretna pomoc. Robota ta napawala mnie duma poniewaz czulem sie potrzebny rodzinie, a poza tym na innych wozach widzialem moich rowiesnikow ktorzy rowniez jechali do pracy w podobnym charakterze. Pracowalem tak wydajnie jak tylko moglem i duma napawaly mnie pochwaly z ust starszych doswiadczonych pomocników. Szybko okazalo sie jednak ze przeszarzowalem poniewaz na rekach pojawily sie zdymnki. Zawstydzilem sie i zamiast poprosic o pomoc cierpialem w milczeniu, az zdymnki popekaly i rady juz nie bylo musialem sie poddac gdyz nie bylem w stanie utrzymac narzedzia pracy w dloniach. Ojciec pocieszyl ze to nic takiego i ze szybko minie. przez kilka dni mialem prace przy ukladaniu snopków.

listopada
18
Wiosna

Rozpoczela sie wiosna i razem z jej nadejsciem nasza sytuacja poprawila sie, a konkretnie poprawily ja wyjatkowo obfie polowy ryb w okolicznych rzekach. W prawdzie wszystkie okoliczne rzeki sa male i plytkie, ale jest miejsce gdzie zbiega sie ich kilka i tam jest ciut glebiej i szerzej i tam wlasnie ryby biorą najlepiej. Po polowach, z koszami pelnymi zdobyczy wracalismy do domu. Jak udalo sie zlowic jakas okazala sztuke to od razu szedlem podzielic sie z sasiadami rewanzujac sie w ten sposob za pomoc jakiej nam udzielili w zimie kiedy bylo naprawde ciezko. Nam jako malym urwisom najwieksza frajde sprawialo chodzeni na ryby do Protowa, bylo tak poniewaz droga tam prowadzila przez gesty zagajnik i niesamowite brzozowe zarosla , gdzie w lecie roslo cale mnostwo “owocow lasu” czyli poziomek jagód i truskawek a na jesieni grzybów. Cale chlopstwo z okolicznych wiosek zbieralo sie tu zeby napelnic wyglodzone zoladki tymi lakociami i posiedziec nad wedziskiem.

listopada
18
Domek

z zwenatrz dom wygladal dosc licho zwlaszcza w porownaniu z domami po sasiedzku, dach na malym ganeczku zrobiony byl ze starych desek a okna zaszklona kawalkami zbitych szyb, nowy dach zrobiony byl ze slomy ale mimo to bylismy najszczesliwszymi ludzmi na swiecie, wreszcie mielismy na zime swoj nowy cieply kont. Mama od razu skwitowala to w tak: no coz pomieszamu tu troche a jak staniemy na nogi to postawimy cos wiekszego i wygodniejszego. tej zimy rozpoczolem siódmy rok nedznego zycia, nędznego bo zima okazala sie wyjątkowo nieznośna. Pola nieobrodzily wiec zboza wystarczylo tylko do polowy grudnia, kasa przynoszona do domu przez rodzicow  byla tak mizerna ze ledwo na chlep i dlugi wystarczalo. Z tamtego okresu najcieplej wspominam moich sasiadow ktorzy nieraz przynosili nam cos cieplego do zjedzenia, a  najlepsze bylo to ze tego rodzaju pomoc w tamtych czasach nie byla nieczym nadzwyczajnym, nalazala do tradyji tej biednej czesci spoleczenistwa

listopada
18
szopa

do tej pory na mysl o tym mam przed oczali zalewajaca sie lzami matke mowica do nas zebysmy spakowali swoje rzeczy i przeniesli sie do szopy, Tata na szybkosci zmontowal jakis parzak do gotowania a my zaczelismy sie powoli urzadzac w naszym nowym lokum, sasiedzi smiali sie z taty, ze nie zyl w zgodzie z duchami starego domu i go stamtad wygonily. Ojciec odparl ze gdyby nie zyl z nimi w zgodzie to juz dawno wszyscy bysmy nie zyli. Potem wszyscy wspolnie uradzili ze trzeba krowa sprzedac i za pieniadze kipic materialy na naprawienie dachu. W prawdzie pieniedzy za jedna stara krowe nie wystarczylo by na wszystko ale Tata poszukal i znalazł kupca ktory sprzedal mu potrzebna materialy w rozsadnych pieniadzacj i w dodatku dogadali sie na splate ratalna i tym oto sposobem przy pomocy sasiadow materialy zostaly zwiezione pod dom i potem wszyscy razem w kolektywie (prawdziwa komuna) przystopilismy do remontu. Efekt byla taki ze juz w listopadzie wprowadzilismy sie do naszego nowego starego domu

listopada
18
Zarobek

nie minelo kilka miesiacy od monentu jak na swiat przyszedl moj brat a matka juz wyruszyla na szlak wies-miasto w poszukiwaniu pieniedzy na urzymanie rodziny, wszyscy do okola jej to odradzali mowiac ze dziecko jest zbyt male i ze trzebaj je regularnie piersia karmic, ale groźba pogorszenia sie naszej sytuacji finansowej (bo jak sie okazuje moglo byc gorzej) nie pozwolila usiedziec matce na miejscu,  i pojechala. Zostawila pod nasza opieka kilkumiesieczn dziecko, dla przypomnienia dodam ze ja mielem piec lat a moje siostra siedem, taki stan rzeczy byl najprawdopodobniej bezposrednia przyczyna jego smierci, przezyl niecaly rok pochowalismy go na jesieni. Mnie i siostrze bylo bardzo zal brata i czasto chodzilismy na jego mogile, Nie bylo to niestety ostatnie nieszczescie tego roku… mianowicie nie dalej jak miesiac puzniej zawalil sie dach na domu, ojciec postanowil ze puki jest na zewnatrz cieplo zamieszkamy w szopie a jak zrobi sie chlodniej to moze jakis dobry czlowiek uzyczy nam swojej lazni lub jakiejs cieplej szopy